Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego ludzie lubią się bać. Wszystkie książki i filmy które zaliczyć można do horrorów, thrillerów czy innych pochodnych, były dla mnie z założenia bez sensu, bo po co się bać, skoro można się nie bać? Czy własna wyobraźnia nie jest wystarczająco nakręcająca, np. gdy zostaje się samotnie w domu i wszystkie sprzęty zdają się wydawać dziwne dźwięki a w ciemnym oknie błyszczą czyjeś oczy? Świadomie ignorowałam tego typu twórczość. Ale...
TELEDYSK
Gdy byłam na pierwszym roku studiów usłyszałam w radiu piosenkę. Wraz z ta piosenką rozpoczęła się dla mnie era Dżareda i spółki [trwająca nadal].
Skoro piosenka to i teledysk. Zrealizowany w dwóch wersjach [jedna jest dłuższa, ze względu na większą ilość scen, w których rozgrywa się fabuła, bez piosenki w tle], wyreżyserowany przez Dżareda, inspirowany filmem "Lśnienie".
Teledysk niezwykle mi się spodobał, obejrzałam więc film, z którego chłopcy zaczerpnęli główne motywy.
FILM
To chyba jeden z tych filmów, które trzeba zobaczyć, niezależnie od tego, czy lubi się tego typu produkcje czy nie. Jack Nicholson jest po prostu genialny.
Oglądałam go dosyć dawno temu, więc ostatnio zrobiłam to jeszcze raz, aby na świeżo porównać filmowe i książkowe wrażenia.
Przy okazji, bardzo dobry trailer. Prosto i na temat.
KSIĄŻKA
Pewnie nie przeczytam jej drugi raz, co zazwyczaj robię, gdy jestem pod wielkim wrażeniem książki. To nie mój typ, nie mój gatunek, choć mogę o niej mówić w samych superlatywach. Cholernie wciąga, jak bagnisko, z takim głośnym "slurp" na końcu. Tak, teraz jestem w stanie zrozumieć, że strach, niepokój mogą się komuś podobać.
Gdy zaczynałam czytać, szukałam w pamięci scen z filmu adekwatnych do lektury. ale niewiele tego było. Dopiero gdy po raz kolejny oglądałam "Lśnienie", uświadomiłam sobie dlaczego. Film to tylko wariacja na temat, nie ekranizacja.
Jeśli ktoś lubi film, powinien przeczytać i książkę.
Porównując film i książkę, mimo wszystko skłaniam się ku temu drugiemu, Jednak. Szczerze sama przed sobą przyznaję, że chyba zawsze już będę wolała słowo pisane od obrazu. W filmie brakowało mi ożywających żywopłotowych zwierząt i młotka do roque'a. W książce nie brakowało mi niczego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz