czwartek, 12 lutego 2015

Once again

Moje każdorazowe „zaczynanie od nowa” prowadzenia bloga zdaje się już być swoistym, prywatnym zwyczajem. Tym razem więc nie będę sobie obiecywać systematyczności i skrupulatności. Doskonale wiem, że moje lenistwo, zwane bardziej poetycko „słomianym zapałem” niebawem znów da o sobie znać. Jako że mój poprzedni, radosny, dwudziestosiedmioletni wpis miał miejsce nieco ponad rok temu, to można założyć, że rok 2014 był tak absorbujący, że brakło czasu na pisanie. Czy rzeczywiście był taki? Cóż... i tak, i nie. 

Przede wszystkim był to mój pierwszy rok prawdziwie dorosłego życia. Miejsce studiów i rozlicznych prac dorywczych (za marne pieniądze i bez umowy), zajęła praca na pełen etat (już z umową i lepszą płacą). Ze zdziwieniem zauważyłam, że taka praca niesamowicie zżera czas. Niby po ośmiu godzinach ma się już spokój, wolna resztę dnia i nie trzeba się uczyć na egzaminy... A jednak dni uciekają jeden za drugim w szalonym tempie. W poniedziałek z tęsknotą wyczekujemy piątku, aby w piątek zorientować się, że już jest niedziela i zaraz zacznie się kolejny pracowity tydzień. W czasach studiów nie trzeba było codziennie rano wstawać, żeby przez kolejne osiem godzin siedzieć przed komputerem i klepać cyferki. Przecież wykłady nigdy nie były obowiązkowe...Szczerze mówiąc, to nie wiem co ja robiłam przez ostatni rok w wolnym czasie, Nie, nie piłam na umór i do utraty pamięci. Mam jedynie poczucie, że poza tym, co robiłam w 
pracy, nic innego konstruktywnego nie udało mi się zrealizować. Po całym ostatnim roku przepełnia mnie uczucie dostatku, błogości, rozleniwienia i najedzenia. Niesamowita wręcz zmiana po tak trudnym 2013...

Ale o minionym roku nie ma co za dużo rozmyślać. Wszak mamy już nowy, świeżutki 2015, który (jak każdy nowy rok) kusi niezliczonymi możliwościami.
Rok poprzedni mogę podsumować tylko jednym, krótkim, konkretnym i wiele 
mówiącym zdaniem: ZARĘCZYŁAM SIĘ!!!


BTW, dziś Tłusty Czwartek, więc odkurzam moją odę :)

DO PĄCZKA

Kształt twój kulisty wabi już z daleka
zapach mąci zmysły
zniewala człowieka

Coś nie pozwala odejść i zapomnieć
stoję przed cukiernią
zaraz mogę omdleć

Kupię cię, o pączku, kupię za dwa złote
i w twym słodkim brzuszku
zęby swe zatopię

Czy jesteś napełnion dżemem czy budyniem
oprószon cukrem
czy w lukru pelerynie

Każdego cię kocham i każdego wielbię
bo w słodkich rozkoszy
prowadzisz mnie głębię

Tyś lepszy niż każda z używek mi znana
lepszy niż alkohol
seks czy marihuana

Dzięki twemu wsparciu więcej mam krągłości
brzuch, biodra i uda
tobie to zawdzięczam, pączku, ma miłości!