Ale dziś jest tysiąc razy piękniej. Bo do słońca, błękitu nieba i tego jesiennego "czegoś", co czyni świat pięknym, dołączył przymrozek. Wiem, że większość osób nie lubi jak jest zimno. I pewnie dziś rano wszyscy złorzeczyli na to, ze jest nieprzyjemnie.
Dla mnie jest naprawdę cudnie. Przymrozek przyostrza powietrze, delikatnie zaczyna szczypać policzki i przy każdym oddechu z ust wydobywa się para. Ach, uwielbiam!
A najpiękniejsze jest to, co przymrozek robi z trawą i innymi roślinami. Wszędzie robi się biało. Jakby ktoś polukrował cały trawnik:) Tak, pewnie jakby spróbować smaku, to byłby to bardzo zmrożony lukier:) Jak byłam młodsza, to myślałam, że przymrozek, to coś na kształt śniegu. Zbliża się zima, przychodzi przymrozek, jak przedsmak śniegu i osiada na trawie, na krzaczorach, na samochodach. Wszędzie, wszędzie! I nadal chcę tak myśleć, tak jest bardziej magicznie. Rosa, która zamarzła, bo temperatura spadła poniżej zera? Pfff, banalne.
Teraz nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na śnieg:) I jak o tym myślę, to kaszel i ból gardła przestają tak dokuczać. Muszę wyzdrowieć, bo już niebawem nadejdzie czas lepienia bałwanów i jeżdżenia na sankach. Trzeba być w formie!

[jesienny obrazek pasujący do mojej nowej torebki;)]
