niedziela, 30 stycznia 2011

biedronki

SCENKA RODZAJOWA

występują: Monia, Gosia i zupka chińska

Gosia zalewa wrzątkiem zupkę chińską z biedronki i podśpiewuje: "biedronka ach biedronka"
Monia: Gosia, biedronki nie muszą się uczyć...
Gosia: Zostańmy biedronkami!

KONIEC

Mam kłopocik.

dramy, w których pełno romantycznych scen
+
piosenki o miłości, które same się włączają, gdy ustawiam odtwarzanie muzyki na losowe
=
totalny brak skupienie i niewidzące spojrzenie

Sesja w trakcie, jutro egzamin, a ja się czuję rozmiękczona wewnętrznie jak różowe, gąbczaste 'coś' do jedzenia.

A może to dlatego tak się czuję, że ostatnio pewna niewiasta mnie tym poczęstowała?... Hmmm...

środa, 26 stycznia 2011

Tak się jakoś dziś porobiło, że mi się pomieszała irytacja z euforią. A że jedno i drugie uczucie tyczyły tej samej osoby, to się z tego zrobił burdel w głowie i wkurw.
A na burdel w głowie i wkurw dobrze jest zapalić papierosa.
Wyruszyłam więc w noc do sklepu po fajki, których zawsze zabraknie właśnie wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. I dobrą wyprawą była ta.
Zimne powietrze ochłodziło wzburzoną krew, a widok spokojnie padającego śniegu uspokoił. Bo taki śnieg daje do myślenia. Ty się człowieku wkurwiaj i miotaj ile chcesz, a on nadal będzie padał sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic.
Zakupiłam więc moje ulubione fajki i z lżejszym sercem wróciłam do akademika.
Na koniec wyprawy, intuicyjnie jakoś, empetrójka podrzuciła mi piosenkę, która pasuje do tego co teraz myślę i czuję. Z pewnych powodów, cholera, chce mi się śpiewać:

Widzę, że niewiele rozumiesz
z tego co do ciebie czuję
Głośno nie mówię nic a nic
Umiesz schować się w tłumie
Idiotycznych kombinacji
i poharatanych serc



niedziela, 23 stycznia 2011

szwajcowe urodziny

Zupełnie niespodziewanie okazało się, że jestem o kolejny rok starsza. Lecz w przeciwieństwie do ogólnego trendu, by jęczeć nad swoja starością, nie mam zamiaru tego robić. Wręcz przeciwnie. Moja Mama życząc mi dziś wszystkiego najlepszego stwierdziła, że wcale jej się nie podoba, że mam już tyle lat, wolałaby żebym zawsze miała 16-17. A ja za nic nie chciałabym wrócić do bycia nastolatką. Nie chciałabym cofać czasu. Dobrze mi z każdym kolejnym rokiem na koncie, bo wraz z upływem czasu czuję, że jestem coraz bardziej sobą, coraz więcej Gośki w Gośce. Dojrzewam???? Nie, to złe określenie, kojarzy mi się z gruszkami, które gdy dojrzewają robią się coraz bardziej żółte i miękkie, a ja nie chcę być żółta i miękka :D
Mam wiec teraz lat 24. Nie lubię liczb parzystych, lecz ta jest znośna. Pewnie dlatego, że ma tak dużo dzielników, w tym nieparzyste 3:) No i jest wielokrotnością magicznej 4 i 12. 24! To brzmi dumnie ;P

Chciałabym też podziękować wszystkim za życzenia, które sprawiły, że dziś cały dzień uśmiecham się od ucha do ucha. Za te proste i w swojej prostocie tak miłe, oraz za te wymyślone przez Was tylko dla mnie, uwzględniające moje marzenia, pragnienia i sposób życia. Skoro tyle osób życzyło mi szczęścia, to zapewne nie opuści mnie ono przez cały rok nawet na chwilę.

DZIĘKUJĘ!!! :)