Nekem agresoram van.
Kurva.
Niezwykle mnie dziś wszystko wkurwia.
tramwaj, który mi spieprzył
dodupna pogoda [jest zbyt ciepło, zrobiły się nam w środku zimy roztopy i trzeba się taplać w zalegającej chodniki śniegowej mamałydze i przeskakiwać przez kałuże]
zajęcia z węgierskiego, na których nie robimy nic konstruktywnego, a ja mimo wszystko niewiele umiem i nie potrafię sklecić zdania
smsy od operatora
próba przedstawienia, która pokazała, że za niecałe 10 dni pokażemy wielką improwizację in hungarian
stosunek olewawczy do przedstawienia współtowarzyszy niewoli
wizja śpiewania kolęd przed publicznością [in hungarian once again]
apteka, do której pojechałam specjalnie, a której nie było
druga apteka, do której musiałam brnąć przez cholerną mamałygę
noga, która boli co raz bardziej i zmierza powoli ku odpadnięciu
durni ochlapujący mnie kierowcy, którzy kurwa nie widzą tych ogromniastych kałuż na ulicy i nie zwalniają wjeżdżając w nie
kabel od internetu, o który dziś się nieustająco potykam
gorąca woda z makaronem, którą omc się nie oblałam
roztopiona czekolada w moim łóżku, którą się właśnie ubabrałam
grrr wszystko wszystko wszystko!
Do szczęścia brakuje mi tylko wypieprzenia się na śliskim balkonie, gdy pójdę zapalić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz