Koniec roku, czas na podsumowania I refleksje.
Pomimo że wolę liczby nieparzyste od parzystych, to
jednak rok 2013 uznaję w większości za nieudany. Totalnie się
wszystko posypało, plany nie wypaliły, ambicja ucierpiała a ludzie
okazali się wredni. Robię w głowie szybki przegląd ostatniego
roku i twarz mi się wykrzywia z niechęci. Staram się nie żałowac
podjetych decyzji, ale niemal wszystkie podjęte w mijającym roku
były niewlaściwe. Ach cholera, pechowy 2013!
Jednak byłabym totalnie niesprawiedliwa, gdybym nie
zauważała tych dobrych rzeczy, które mnie spotkaly w mijającym
roku. Bo własciwie to najpierw wszystko się posypało, niemal w
kazdej dziedzinie życia, a potem zaczęło się ukladać na nowo. I
to zaczęło ukladać się tak dobrze, jak jeszcze nigdy. Pomyslalam
sobie, że może na tym właśnie polega porządek wszechrzeczy.
Najpirw musi się wszystko posypać, rozpaść i roztrzaskac na
kawałki, żeby później mogło się od nowa slładac w lepszą
całość.
Nie chcę zapeszać, ale wydaje mi się, że teraz
może być tylko lepiej, I jakaś taka się zrobilam ogólnie
spokojniejsza... Jasne, jak się jest wyszukująca wciąż problemy
panikara, to nie przestanie się nią być z dnia na dzień. Jednak
nie pamiętam czy kiedykolwiek byłam tak spkojna jak teraz. A do
tego tak bardzo pragnę każdego kolejnego dnia, chcę zrobić tyle
rzeczy, ze nie wiem od czego zacząć :)
Gdybym miala tak bardzo bardzo krótko podsumować
2013, to byłoby to: kabum krach trzask... a potem spokój i radosna
muzyka ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz