Lądując na takim kierunku studiów jak mój, jest się zmuszonym do czytania, najlepiej ze zrozumieniem, sporej liczby mniej lub bardziej naukowych i sensownych tekstów.
No to czytam.
I kurwicy dostaję, bo już sama nie wiem czy to ja jestem taka głupia, że nie potrafię zrozumieć "co autor miał na myśli", czy to autor bełkocze zamiast pisać.
Wnioski do jakich doszłam są niepokojące. Wychodzi na to, że z moją inteligencją i umiejętnością pojmowania jest całkiem nieźle [choć mogłoby być lepiej], to te teksty sa jakieś takie... zagmatwane. Oczywiście nie wszystkie, są tacy badacze/naukowcy/pisarze, nazwijcie ich jak chcecie, którzy potrafią nawet najbardziej dziwaczny pogląd przedstawić ciekawie, zwięźle i zrozumiale. Ale tekst, który miałam nieprzyjemność czytać ostatnio, zirytował mnie strasznie. Jak nic miarą naukowości tekstu, jest stopień jego zagmatwania.
Tak więc nigdy nie zostanę słynnym badaczem, bo choć lubię tworzyć zdania podrzędnie złożone, są one zdecydowanie za krótkie. Poza tym zlekceważyłam sobie rok nauki tego wspaniałego języka, jakim jest lingua latina, nie mogę więc wrzucać to tu to tam łacińskich słówek czy całych wyrażeń [chyba, że in vino veritas gdzieś będzie pasować]. No i nie posiadam słownika synonimów ani słownika wyrazów obcych, więc moje wypowiedzi są zbyt monotonne i zdecydowanie zbyt mało wysiłku włożyłby odbiorca, aby je zrozumieć. Cóż, jakoś się pogodzę z mym losem, może chociaż pisarką zostanę, bo poziom pisarstwa Stefy to chyba mam... Prawda?
Na pocieszenie po tych smutnych wnioskach wrzesień. Jakże ja się cieszę, że to cholerne lato już się kończy! Nie ma to jak jesień i zima! Najlepsze [jak dla mnie] pory roku.
Ale niestety nie jestem tak optymistycznie nastawiona do świata jak rok temu. Wtedy wszystko się świetnie układało: zaczynałam nowe studia, miałam pracę, fajne mieszkanie, masę pomysłów, energii i nadziei. Teraz, hmm... nie jestem pewna, czy nadal będę na tym nowym kierunku studiów, nie mam pracy, nie mam mieszkania, energia mnie raczej nie rozpiera, wolałabym zasiąść w jakiejś knajpianej piwnicy, zapalić papierosa i pogadać z kimś przy piwie, nigdzie się nie spiesząc, niczym nie martwiąc i nic nie planując.
A jesień zapowiada się przecież bardzo ciekawie:
w październiku koncert carrion
w listopadzie koncert normalsów
w grudniu koncert 30stm
Tymczasem na prawie wrześniowe i prawie jesienne nastroje płyta sprzed dziewięciu lat- Brainstorm "Online"
gdzie w grudniu 30stm? Ja też chcę iść!!! :D
OdpowiedzUsuńw Warszawie:) 110-130zł bilet
OdpowiedzUsuń