Za to zrobiło się mgliście i deszczowo. Taka "miękka" pogoda. Bo mgła rozmazuje kształty i kolory. A planty wyglądają zupełnie jak na obrazie Wyspiańskiego. I jadąc tramwajem szczerzę do nich zęby, wbrew niezadowoleniu z pogody współpasażerów.

Niestety na wyczekiwany koncert 30stm w Warszawie jednak nie pojadę. Chyba, że nagle, niespodziewanie, abrakadabra znajdę sponsora albo 500zł. Nie ma co kryć, przykro mi z tego powodu.
Ale ale! Jest i coś na pocieszenie! W sobotę koncert Mindfield! Dzięki bogom za fejsbuka, gdyby nie on, to pewnie bym przegapiła, a to byłoby już za wiele;)
I kto wie, może ten sobotni koncert da mi więcej radochy niż Jared... taaak... To naprawdę bardzo prawdopodobne, zwłaszcza biorąc pod uwagę moje wcześniejsze wrażenia z ich występu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz