środa, 26 stycznia 2011

Tak się jakoś dziś porobiło, że mi się pomieszała irytacja z euforią. A że jedno i drugie uczucie tyczyły tej samej osoby, to się z tego zrobił burdel w głowie i wkurw.
A na burdel w głowie i wkurw dobrze jest zapalić papierosa.
Wyruszyłam więc w noc do sklepu po fajki, których zawsze zabraknie właśnie wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. I dobrą wyprawą była ta.
Zimne powietrze ochłodziło wzburzoną krew, a widok spokojnie padającego śniegu uspokoił. Bo taki śnieg daje do myślenia. Ty się człowieku wkurwiaj i miotaj ile chcesz, a on nadal będzie padał sobie spokojnie, jak gdyby nigdy nic.
Zakupiłam więc moje ulubione fajki i z lżejszym sercem wróciłam do akademika.
Na koniec wyprawy, intuicyjnie jakoś, empetrójka podrzuciła mi piosenkę, która pasuje do tego co teraz myślę i czuję. Z pewnych powodów, cholera, chce mi się śpiewać:

Widzę, że niewiele rozumiesz
z tego co do ciebie czuję
Głośno nie mówię nic a nic
Umiesz schować się w tłumie
Idiotycznych kombinacji
i poharatanych serc



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz