Dzisiejszy popołudnio-wieczór to zły czas. Jakieś głupie myśli, rozkminy i pretensje. Wszystko wyolbrzymione przez z dupy wzięty zły humor.
I nie wiem czemu tak to się wszystko układa, że najłatwiej być niemiłym i złośliwym dla osób, które są najbliższe i którym tak naprawdę chciałoby się mówić tylko same ociekające słodyczą słowa.
Tyle z tego wyszło, że chciałam być przytulona i w przytuleniu przeczekać tę dodupność sytuacji. Ale nikogo, kto mógłby przytuleniem służyć, przy mnie nie było. Została jedynie paczka fajek w dzień bez papierosa.
Czy ja się kiedyś nauczę nie wyolbrzymiać spraw i tak się wszystkim nie przejmować?
Nie ma kumpli, nie ma nieprzyjaciół, nie licząc 20 w paczce papierosów... lalalalaaa...
OdpowiedzUsuń