Chciałabym spotkać człowieka, który będzie słuchał dokładnie takiej muzyki jak ja. Wtedy nie groziłoby mi, że znów pójdę sama na koncert. Bo jest trochę dodupnie, gdy się sterczy samotnie w oczekiwaniu na muzykę.
Wczoraj tak właśnie sterczałam, co zaowocowało zwiększoną ilością wypalonych fajek.
W ogóle to był mój pierwszy koncert w Rotundzie (zazwyczaj interesujące mnie zespoły występowały gdzie indziej). Jakoś maławo tam miejsca. A podłoga uginająca się podczas skakania... tak, wizja że wszyscy uczestnicy koncertu spadną wśród gruzu piętro niżej była aż nadto realna.
Poszłam tam ze względu na Carrion i zaprawdę słusznie uczyniłam.
Wielkie uznanie dla wokalisty, za czyste śpiewanie i brak zadyszki, mimo skakania i machania głową:) Mocny, ciekawy głos + świetne brzmienie. Chętnie pójdę na ich koncert raz jeszcze, ale pod warunkiem, że nie będą grali z Irą [która się skomerciła].
Oprócz Carrion był też Totentanz. Fajna mają muzyczkę, chociaż bardzo kojarzy mi się z "takim se" podwórkowym graniem. Strasznie niepozornie wyglądali, jak rozkładali sprzęt. Później się okazało, że potrafią fajnie zagrać, mocniej niż w wersji studyjnej. A do wokalisty zapałałam miłością, bo ma taki sam jak ja odruch odrzucania z twarzy urojonych kosmyków:)
Na koniec zostawiłam sobie support. Mindfield. Nie słuchałam ich wcześniej i to był błąd. Strasznie strasznie strasznie mi się spodobali. To moja nowa muzyczna miłość. Płyty jeszcze nie wydali [niestety, tylko EP], więc pozostaje słuchanie majspejsa. Ale na majspejsie ta muzyka nie brzmi tak, jak wczoraj. Jest cichsza [jeśli tak to można określić]. No po prostu jak były czysto instrumentalne fragmenty, to Rotunda trzęsła się w posadach [omc]. A ja cieszyłam się jak dziecko.
W sumie to zabawnie muszę wyglądać na koncertach. Ludzie skaczą, machają głowami, pogują a ja stałam i przy każdym mocniejszym fragmencie szczerzyłam zęby w uśmiechu, prawie śmiejąc się na głos. Czysta muzyczna przyjemność. hahah, teraz mam zakwasy na twarzy od ciągłego szczerzenia :D
Ale wracając do MIndfield. POLECAM! I trzymam za chłopaków kciuki, żeby udało im się wydać płytę i takie tam. Bo z całego wczorajszego koncertu oni podobali mi się najbardziej. Żałuję, że nie poznałam ich wcześniej. Grali kiedyś przed comą, ale zupełnie ich z tamtego koncertu nie pamiętam. Kiedyś byli też w lizardkingu, wiec może znów przyjadą...
http://www.myspace.com/mindfieldjaslo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz