piątek, 15 października 2010

Chciałabym spotkać człowieka, który będzie słuchał dokładnie takiej muzyki jak ja. Wtedy nie groziłoby mi, że znów pójdę sama na koncert. Bo jest trochę dodupnie, gdy się sterczy samotnie w oczekiwaniu na muzykę.
Wczoraj tak właśnie sterczałam, co zaowocowało zwiększoną ilością wypalonych fajek.
W ogóle to był mój pierwszy koncert w Rotundzie (zazwyczaj interesujące mnie zespoły występowały gdzie indziej). Jakoś maławo tam miejsca. A podłoga uginająca się podczas skakania... tak, wizja że wszyscy uczestnicy koncertu spadną wśród gruzu piętro niżej była aż nadto realna.
Poszłam tam ze względu na Carrion i zaprawdę słusznie uczyniłam.
Wielkie uznanie dla wokalisty, za czyste śpiewanie i brak zadyszki, mimo skakania i machania głową:) Mocny, ciekawy głos + świetne brzmienie. Chętnie pójdę na ich koncert raz jeszcze, ale pod warunkiem, że nie będą grali z Irą [która się skomerciła].
Oprócz Carrion był też Totentanz. Fajna mają muzyczkę, chociaż bardzo kojarzy mi się z "takim se" podwórkowym graniem. Strasznie niepozornie wyglądali, jak rozkładali sprzęt. Później się okazało, że potrafią fajnie zagrać, mocniej niż w wersji studyjnej. A do wokalisty zapałałam miłością, bo ma taki sam jak ja odruch odrzucania z twarzy urojonych kosmyków:)
Na koniec zostawiłam sobie support. Mindfield. Nie słuchałam ich wcześniej i to był błąd. Strasznie strasznie strasznie mi się spodobali. To moja nowa muzyczna miłość. Płyty jeszcze nie wydali [niestety, tylko EP], więc pozostaje słuchanie majspejsa. Ale na majspejsie ta muzyka nie brzmi tak, jak wczoraj. Jest cichsza [jeśli tak to można określić]. No po prostu jak były czysto instrumentalne fragmenty, to Rotunda trzęsła się w posadach [omc]. A ja cieszyłam się jak dziecko.
W sumie to zabawnie muszę wyglądać na koncertach. Ludzie skaczą, machają głowami, pogują a ja stałam i przy każdym mocniejszym fragmencie szczerzyłam zęby w uśmiechu, prawie śmiejąc się na głos. Czysta muzyczna przyjemność. hahah, teraz mam zakwasy na twarzy od ciągłego szczerzenia :D
Ale wracając do MIndfield. POLECAM! I trzymam za chłopaków kciuki, żeby udało im się wydać płytę i takie tam. Bo z całego wczorajszego koncertu oni podobali mi się najbardziej. Żałuję, że nie poznałam ich wcześniej. Grali kiedyś przed comą, ale zupełnie ich z tamtego koncertu nie pamiętam. Kiedyś byli też w lizardkingu, wiec może znów przyjadą...
http://www.myspace.com/mindfieldjaslo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz