Mój Mężczyzna już kupę czasu temu ostrzegł mnie, że nie uznaje czegoś takiego jak Walentynki i mogę zapomnieć o pluszaku i serduszkowych czekoladkach. Cóż, pomyślałam, bywa. Przecież nie każdy musi być romantykiem! A jednak trochę mi dziś żal ścisnął tyłek, gdy siedziałam w pracy i 95% mężczyzn kupowało czekoladki, wino, pluszaki, kwiaty i prezerwatywy. Sielanka :)
Złoszczą mnie ludzie, którzy najeżdżają na to święto, bo wydaje mi się, że trochę przeginają.
Rozumiem, że nie lubimy komercji i wkurwiają nas wszechobecne serduszka- ale jakoś na Boże Narodzenie nikt tak nie najeżdża, chociaż choinki i last kristmas towarzyszą nam od 2 listopada.
Rozumiem, że Walenty to koleś od psychicznie chorych i z miłością to on miał w pierwotnym zamyśle niewiele wspólnego.
Rozumiem, że jak się kogoś kocha, to nie potrzeba specjalnego święta, by mu o tym powiedzieć i okazać.
Rozumiem w końcu, że jak się nie ma nikogo, to dodupnie się człek czuje w ten dzień, gdy wszyscy maja serduszka w oczach i migdalą się otwarcie. No rozumiem, bo tak smutno mi było w większość przeżytych przeze mnie Walentynek.
NO ALE!
Mam prośbę do wszystkich, którzy dziś złorzeczą na ten wstrętny dzień ,kiedy to ludzie są zmuszani do okazywania sobie romantycznych uczuć: połóżcie rękę na serduchu i powiedzcie, tak mega szczerze, nie kłamiąc ani trochę, że wasza nienawiść do Walentynek jest wieczna, że nawet jak już będziecie radośnie zakochani, w związku z kimś wyjątkowym, to też będziecie przeklinać ten dziań i nie będziecie mieć ani przez sekundę ochoty,aby kupić jedynemu/jedynej pluszowe, kiczowate serducho czy inny uroczy, nieprzydatny badziew.
Walentynki nie są złe, nawet wujek google to wie :) <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz