wtorek, 1 marca 2011

straszo

Coś mi ostatnio po drodze z azjatycką kulturą. Tu drama, tu piosenka, a tu manga i anime...
I mój nowy ulubieniec. Niestety ani rysunek ani kadr z filmu nie oddają tego, co mi się w nim podoba. Bo najlepiej wygląda w ruchu. Cały jest cudny ale ta twarz... Jest przerażająca [ten wytrzeszcz i uśmiech od ucha do ucha] lecz pełna uroku, którego nie potrafię dokładnie określić.
Zresztą, sami zobaczcie:)







ach zapomniałabym przedstawić tego pana- Ryuk z "Death note" :)

2 komentarze: